Zdecydowałam, że czas zacząć pisać bloga. Teraz siedzę przed pustą stroną z napisem "Niczego tu jeszcze nie ma" i zastanawiam się, co dalej. Tyle razy obiecywałam sobie, że zacznę spisywać swoje myśli. Nawet mąż kupił mi piękny pamiętnik, który miał mnie do tego zmotywować. I co? W tym pamiętniku znalazły się tylko dwa wpisy, zrobione w kilkumiesięcznych odstępach. Totalna porażka.
Kilka tygodni temu rozpoczęłam terapię. Raz w tygodniu spotykam się na Skype z panią Magdą, by zmierzyć się z moimi demonami. Jako pracę domową dostałam zadanie: mam zapisywać, co i kiedy zjadłam oraz jak się wtedy czułam. Ale jak w kilku kolumnach tabelki zmieścić wszystkie te emocje, które się we mnie kotłują i nie potrafią znaleźć ujścia? Czuję, że będzie sporo łez.
Ale dzisiaj płakanie to chyba nie jest najlepszy pomysł. Wczoraj byłam na depilacji twarzy – brwi, wąsik, broda. Kosmetyczka, jak tylko się dorwała do mojego zbędnego owłosienia, to miałam wrażenie, że próbuje mnie oskórować. Pomyślałam sobie jednak, że skoro pracuje w Superdrug, to chyba wie, co robi. W końcu nie zatrudniliby kogoś bez przeszkolenia, prawda? O święta naiwności... Kiedy wyszłam po zabiegu, każdy powiew wiatru był drażniący, a moje powieki płonęły. Próbowałam sprawdzić w telefonie, jak wyglądam, ale niewiele widziałam. Schowałam więc głowę i pobiegłam do domu. W łazience szybko spojrzałam w lustro i... wyglądałam, jakbym przejechała powiekami po papierze ściernym. Kto tego doświadczył, ten wie, o czym mówię.
Kiedy mąż wrócił, rzucił: "Będą siniaki." Pomyślałam, że pewnie przesadza. I jak zwykle miałam rację – siniaków nie było. Rano obudziłam się jednak z powiekami tak spuchniętymi i bolesnymi, że ledwo mogłam je otworzyć. Wyglądałam jak Rocky po walce, może nie najcięższej, ale jednak po walce. Poskarżyłam się do obsługi klienta Superdrug. Zobaczymy, co z tego wyniknie, ale nie mam wielkich nadziei.
O moich demonach opowiem innym razem.
A co do polskiej klawiatury... Cóż, trochę się odzwyczaiłam. Nie pisałam po polsku od wieków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz